Jesz warzywa i owoce, a cera cały czas się pogarsza? Zimą popełniasz ten kluczowy błąd
Zimą częściej sięgamy po „witaminowe bomby” z warzyw i owoców, licząc na szybkie wsparcie odporności i lepszy wygląd. Tymczasem część z tych wyborów może paradoksalnie pogarszać stan cery, zwłaszcza gdy produkty są mocno przetworzone, bardzo słodkie lub sprowadzane z daleka. Sprawdź, jak i co jeść zimą tak, by naprawdę wspomóc skórę, zamiast ją obciążać.
To, co ląduje na talerzu, prędzej czy później widać w lustrze. Skóra jest jednym z pierwszych organów, które reagują na niedobory składników odżywczych, nadmiar cukru czy przewlekły stan zapalny w organizmie. Dietetycy podkreślają, że podstawą dnia powinna być duża ilość warzyw, a owoce - ze względu na cukier - lepiej traktować jako uzupełnienie, a nie główne źródło "witaminy na talerzu". Warzywa i owoce dostarczają przeciwutleniaczy (m.in. witamin A, C, E, beta-karotenu, polifenoli), które neutralizują wolne rodniki uszkadzające włókna kolagenowe i elastynę. Dzięki temu spowalniają starzenie skóry i łagodzą mikrostany zapalne, odpowiedzialne m.in. za szary koloryt i "poszarzałe" rysy. Na cerę pracuje też jelito. Gdy flora bakteryjna jest zaburzona, częściej pojawiają się trądzik, podrażnienia i rumień. Uspokojenie jelit - na przykład przez dodanie do diety jogurtu naturalnego, kefiru, kiszonej kapusty czy ogórków - często wycisza też skórę. Nieprzypadkowo powtarza się, że "spokojny brzuch to spokojna cera".
Kolejnym elementem układanki jest cukier. Nadmiar słodkich produktów sprawia, że skóra staje się matowa, szybciej się starzeje, a zmarszczki i grudki trądzikowe są bardziej widoczne. Można to dostrzec już po kilku tygodniach diety bogatej w cukry proste. Zimą organizm dodatkowo cierpi z powodu mniejszej ilości słońca, niższej zawartości witamin w diecie i mniejszej aktywności fizycznej. Efekt? Skóra jest przesuszona, szara, mniej elastyczna. To właśnie wtedy szczególnie warto przyjrzeć się temu, z jakich warzyw i owoców budujemy swoje posiłki.
Warzywa i owoce kojarzą się ze zdrowiem, ale ich forma, ilość i sposób uprawy potrafią zmienić je w żywieniową pułapkę dla skóry. Zimą łatwo przesadzić zwłaszcza z produktami, które dostarczają dużo cukru, a mało błonnika. Słodkie koktajle i soki owocowe to typowy przykład. Kilka bananów, sok z pomarańczy, słodzony jogurt i suszone owoce w jednym blenderze tworzą napój z dużą dawką cukrów prostych. W takiej formie trafiają one do krwi bardzo szybko, wywołując gwałtowne skoki glukozy i insuliny. Podobnie jak inne produkty o wysokim indeksie glikemicznym, mogą nasilać stany zapalne i trądzik oraz przyspieszać wiotczenie skóry. Lepszą strategią jest jedzenie owoców w całości, najlepiej w towarzystwie białka (np. jogurt naturalny) i tłuszczów roślinnych (garść orzechów). Taka kompozycja spowalnia wchłanianie cukru i pozwala utrzymać bardziej stabilny poziom energii - i lepszy wygląd skóry.
Uwagę warto zwrócić także na suszone owoce i "chipsy owocowe", tak popularne zimą. Choć dostarczają witamin i błonnika, są mocno skoncentrowanym źródłem fruktozy i kalorii, często porównywalnym z klasycznymi słodyczami. Gotowe mieszanki mogą zawierać dodatki cukru i konserwanty. Regularne podjadanie takich przekąsek bardzo łatwo podbija dzienną dawkę cukru, co odbija się na cerze podobnie jak inne słodycze. Kolejna pułapka to "wiecznie świeże" egzotyczne owoce. Na początku sezonu bywają świetnym uzupełnieniem diety, ale sprowadzane z odległych kontynentów, zrywane niedojrzałe i długo transportowane, tracą część przeciwutleniaczy w drodze na nasz talerz. W efekcie nie zawsze są taką "bombą witaminową", jak obiecują etykiety, zwłaszcza gdy porównamy je z lokalnymi produktami o podobnych właściwościach. Nie chodzi o to, by rezygnować z ulubionych owoców, ale by przyjąć prostą zasadę: im bardziej słodki i przetworzony jest owoc, tym mniejsza porcja służy skórze. I odwrotnie - im więcej miejsca w zimowej diecie zajmują warzywa (szczególnie korzeniowe, kapustne, strączkowe), tym spokojniej zachowuje się cera.
Zimą półki uginają się od kolorowych warzyw i owoców z całego świata. Kuszą wyglądem, ale nie zawsze są najlepszym wyborem dla skóry. Coroczne zestawienia tzw. "Brudnej Dwunastki" pokazują, że niektóre popularne owoce i warzywa (m.in. truskawki, winogrona, jabłka, papryka czy liściaste zieleniny) należą do najbardziej zanieczyszczonych pestycydami, nawet po umyciu czy obraniu. Eksperci zwracają uwagę, że wiele z tych produktów trafia do sklepów z importu, a kontrola stosowanych środków ochrony roślin w różnych krajach bywa trudna. Jednocześnie podkreślają, że nie chodzi o rezygnację z warzyw i owoców, lecz o mądrzejszy wybór: częstsze sięganie po lokalne, sezonowe produkty, a w przypadku najbardziej "chemicznych" pozycji - wybieranie wersji ekologicznych, gdy to możliwe.
Co to oznacza w praktyce zimą? Zamiast zimowych truskawek z drugiego końca świata czy słodkiej papryki z odległych plantacji lepiej postawić na:
- warzywa korzeniowe (marchew, pietruszka, buraki, seler, dynia),
- warzywa kapustne i cebulowe (kapusta, brukselka, cebula, czosnek),
- kiszonki (kiszone ogórki, kapusta),
- lokalne owoce (jabłka, gruszki) i świeże cytrusy w sezonie.
Takie produkty są lepiej dopasowane do potrzeb organizmu w chłodnym klimacie - dostarczają błonnika, witamin i minerałów, a przy tym nie obciążają skóry nadmiarem chemicznych dodatków czy cukru. Lokalne "superfoods", jak natka pietruszki, jarmuż, kiszona kapusta czy siemię lniane, potrafią dorównać egzotycznym hitom, a czasem nawet je przebić zawartością przeciwutleniaczy.
Warto też pamiętać, że skóra zimą potrzebuje nie tylko dobrego talerza, ale i rozsądnej pielęgnacji: łagodnego oczyszczania, solidnego nawilżenia i ochrony bariery hydrolipidowej. Jednak bez uporządkowanej diety nawet najlepszy krem będzie działał tylko "na pół gwizdka". Jeśli mimo zmian w jadłospisie cera nadal mocno się buntuje, dobrym pomysłem jest konsultacja z dermatologiem lub dietetykiem, którzy pomogą dopasować plan działania do indywidualnych potrzeb.
Zobacz też:
Kultowy kolagen z czasów PRL. Jedz dla zdrowych stawów, włosów, jelit i przeciw zmarszczkom
Bezglutenowa, lekkostrawna i szybko się gotuje. Jak smacznie przygotować ryżankę?
Piję tylko szklankę. Łagodzi wzdęcia, niestrawność i uczucie ciężkości po jedzeniu