Pod żadnym pozorem nie jedz zimą. Te warzywa i owoce o tej porze roku mogą zaszkodzić
Zimą chętnie sięgamy po kolorowe warzywa i egzotyczne owoce, licząc na solidną porcję witamin. Tymczasem część z nich w chłodnych miesiącach może działać na organizm mniej korzystnie: wychładzać, obciążać trawienie lub dostarczać mniej wartości odżywczych, niż się spodziewamy. Podpowiadamy, które produkty lepiej wtedy ograniczyć i czym je sprytnie zastąpić, nie rezygnując z urozmaiconej diety.
Zimą wielu osobom intuicyjnie marzą się pomidory przypominające lato, soczyste truskawki z marketu czy góra cytrusów na kuchennym blacie. Wydaje się, że to prosty sposób na dodatkową porcję witamin. W praktyce jednak część takich produktów w chłodnej porze roku może działać mniej korzystnie: wychładzać organizm, dostarczać mniej składników odżywczych, a nawet kumulować więcej niepożądanych substancji niż sezonowe odpowiedniki.
Tradycyjna medycyna chińska dzieli produkty na rozgrzewające, neutralne i wychładzające. W grupie tych ostatnich znajdują się m.in. banany, truskawki czy część cytrusów. Dobrze sprawdzają się w upały, ale w nadmiarze, przy chłodnej pogodzie, mogą nasilać uczucie zimna i osłabiać procesy trawienne. W klimacie umiarkowanym zimowa dieta zwykle lepiej służy organizmowi, gdy dominuje w niej ciepłe, gotowane jedzenie o bardziej rozgrzewającym charakterze. Drugą ważną kwestią jest sezonowość. Owoce południowe czy warzywa typowo "letnie", dostępne u nas zimą, najczęściej dojrzewają w cieplejszych krajach lub w intensywnie ogrzewanych szklarniach. Zrywa się je wcześniej, by przetrwały długi transport, a następnie zabezpiecza specjalnymi środkami konserwującymi.
Warzywa, takie jak sałata, szpinak czy szklarniowe ogórki i pomidory, mają też tendencję do kumulowania większej ilości azotanów i innych związków związanych z nawożeniem. Znaczenie ma również sposób przechowywania. Nie wszystkie warzywa i owoce dobrze znoszą zimno lodówki - część z nich w niskiej temperaturze traci smak, aromat, a nawet wartości odżywcze. Dotyczy to m.in. pomidorów, ogórków, dyni czy bananów, a w przypadku ziemniaków chłód przyspiesza rozkład skrobi do cukrów prostych, zmieniając ich skład. Jeśli do tego zjemy takie produkty prosto z lodówki, na pusty żołądek, surowe kwasy i pektyny mogą dodatkowo podrażnić delikatny przewód pokarmowy.
W zimowych miesiącach szczególną ostrożność warto zachować wobec owoców południowych. Pomarańcze, grejpfruty, cytryny, kiwi, mango, melony czy banany pochodzą z gorących stref klimatycznych, więc ich naturalnym zadaniem jest raczej chłodzić organizm niż go ogrzewać. Z perspektywy tradycyjnych systemów dietetycznych sprawdzają się świetnie latem, ale zimą w nadmiarze mogą nasilać wrażenie "przemarznięcia od środka", zwłaszcza u osób, które i tak łatwo marzną. Nie znaczy to, że cytrusy są "zakazane". Dostarczają cennej witaminy C i innych antyoksydantów, a w naszej szerokości geograficznej zimą często są świeższe niż część lokalnych owoców ze długich magazynów. Klucz tkwi w umiarkowaniu: lepiej traktować je jako dodatek do ciepłego posiłku lub deser co jakiś czas, niż podstawę każdego zimowego śniadania.
Uwagę zwracają też wyjątkowo dorodne, błyszczące truskawki z marketu, pojawiające się na półkach w środku zimy. Zwykle pochodzą z upraw w cieplejszych krajach, muszą znieść długi transport i są znacznie mniej aromatyczne niż owoce z własnego sezonu. Źródła podkreślają, że oprócz rozczarowującego smaku mają one z reguły niższą wartość odżywczą, a jednocześnie mogą być silnie zabezpieczane środkami chemicznymi. W chłodnych miesiącach lepszym wyborem są mrożone truskawki dodane do owsianki czy koktajlu na ciepłym mleku roślinnym niż świeże, ale mało wartościowe "plastikowe" owoce.
Podobny problem dotyczy warzyw ciepłolubnych z upraw szklarniowych. Zimą na talerzu często lądują świeże pomidory, ogórki, sałata, szpinak, a także szparagi czy kolby kukurydzy. Wiele z nich ma wtedy nie tylko uboższy smak, ale również niższą zawartość witamin i minerałów, a przy tym większą skłonność do gromadzenia azotanów i pozostałości pestycydów.
Dodatkowo takie surowe warzywa, zjedzone prosto z lodówki, działają na organizm wyraźnie chłodząco. Warto też pamiętać o porze dnia i sposobie podania. Jedzenie dużej ilości surowych warzyw i owoców, zwłaszcza na czczo, może powodować dyskomfort trawienny - to połączenie chłodu, kwasów organicznych i sporej dawki błonnika, którego żołądek po nocnej przerwie może nie przyjąć z entuzjazmem. Zimą lepiej sprawdzają się sałatki i surówki jedzone po ciepłym daniu, a nie zamiast niego, oraz owoce w temperaturze pokojowej, a nie właśnie wyjęte z lodówki.
Zamiast całkowicie rezygnować z kolorów na talerzu, warto zmienić proporcje. W chłodnych miesiącach dobrze jest oprzeć jadłospis na sezonowych warzywach korzeniowych i kapustnych: marchewce, pietruszce, selerze, burakach, ziemniakach, różnych odmianach kapusty, a także brokułach, kalafiorze, porze, dyni czy roślinach strączkowych. Te rośliny naturalnie dojrzewają w naszym klimacie, świetnie znoszą przechowywanie i - podawane w postaci zup, gulaszów, pieczonych warzyw - realnie rozgrzewają organizm.
Zamiast surowych szklarniowych ogórków czy pomidorów można częściej sięgać po kiszonki, np. ogórki kiszone i kapustę kiszoną, które dostarczają kwasu mlekowego, części witaminy C i korzystnych bakterii.
W wielu domach sprawdzają się również mrożonki - dobrze przygotowane zachowują dużą część wartości odżywczych, bo warzywa i owoce trafiają do zamrażania, gdy są w pełni dojrzałe. Zimą często będą lepszym wyborem niż "świeże" produkty o letnim rodowodzie, które spędziły tygodnie w transporcie.
Zobacz też:
Superfood prosto z warzywniaka. Wzmacnia układ krążenia, detoksykuje, wspomaga trawienie
Najgorsze błędy w odchudzaniu. Oto 10 produktów, które blokują spalanie tłuszczu
Już nigdy nie kupię keto majonezu. Ten przepyszny domowy sos to tylko żółtka i masło