Reklama
Reklama

W PRL-u każdy miał ją w apteczce, a dzisiaj jest zapomniana. Maść dziegciowa powinna powrócić do łask

Maść dziegciowa przez lata była stałym elementem domowych apteczek w PRL. Dziś, zapomniana i wyparta przez kolorowe kosmetyki, wciąż ma do zaoferowania wiele dobrego dla problematycznej skóry. W artykule przypominamy, czym jest ten specyficzny preparat z dziegciem brzozowym, przy jakich dolegliwościach może wspierać codzienną pielęgnację oraz jak stosować go rozsądnie, by korzystać z zalet, a jednocześnie nie zaszkodzić skórze ani ubraniom.

Czym jest maść dziegciowa?

Jeszcze kilka dekad temu maść dziegciowa była jednym z podstawowych produktów w domowej apteczce. W czasach PRL uchodziła za środek "od wszystkiego", szczególnie gdy dostęp do specjalistycznych leków dermatologicznych był ograniczony, a rodziny chętnie sięgały po niedrogie, tradycyjne preparaty.

Podstawą maści jest dziegieć brzozowy - ciemna, gęsta, smolista ciecz o bardzo charakterystycznym, intensywnym zapachu. Powstaje w procesie suchej destylacji kory brzozy, podczas którego z drewna i kory wytrącają się liczne substancje aktywne.

Dziegieć brzozowy zawiera m.in. fenole, polifenole, seskwiterpeny, substancje żywiczne, a także związki takie jak betulina i kwas betulinowy. To właśnie one nadają mu silne właściwości przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, odkażające i przeciwzapalne, a także regulujące pracę gruczołów łojowych.

Reklama

Konsystencja gotowej maści jest zazwyczaj gęsta i tłusta, zbliżona do maści ichtiolowej, ale to zupełnie inny preparat. Tradycyjnie łączono dziegieć z tłuszczem (np. smalcem, łojem lub olejami roślinnymi), a czasem także innymi dodatkami, tworząc domowe receptury "na miarę" potrzeb danej rodziny. Współczesne wersje częściej opierają się na olejach roślinnych i wosku pszczelim.

Na co jest maść dziegciowa?

Choć dziś kojarzy się głównie z czasami PRL, maść dziegciowa od dawna wykorzystywana była w medycynie ludowej przede wszystkim przy problemach skórnych. Źródła podkreślają, że sięgano po nią pomocniczo m.in. w łuszczycy, egzemie, łojotokowym zapaleniu skóry, trądziku, a nawet przy świerzbie i wszawicy.

Obecnie, przy znacznie lepszym dostępie do nowoczesnych leków, maść dziegciowa nie jest pierwszym wyborem w leczeniu chorób skóry - w takich sytuacjach kluczowa pozostaje konsultacja dermatologiczna. Nadal jednak może pełnić rolę wspierającą pielęgnację problematycznej skóry, szczególnie gdy szukamy prostego, tradycyjnego preparatu o krótkim składzie.

Dzięki właściwościom przeciwbakteryjnym, przeciwgrzybiczym i keratolitycznym (hamującym nadmierne rogowacenie naskórka) dziegieć pomaga ograniczać rozwój drobnoustrojów, zmniejszać łojotok oraz łagodzić świąd i zaczerwienienia. Podobne działanie opisuje się także w przypadku mydeł dziegciowych, które wykorzystuje się przy tłustej, trądzikowej skórze, łupieżu i przetłuszczających się włosach.

Maść dziegciowa bywa też stosowana doraźnie w domowej pielęgnacji przy drobnych podrażnieniach skóry - np. po ukąszeniach owadów, przy niewielkich zadrapaniach czy otarciach. W tradycyjnych przepisach zaleca się nałożenie cienkiej warstwy maści, przykrycie opatrunkiem na kilka godzin lub na noc, a następnie zmycie i ewentualne powtórzenie. Przy poważniejszych, rozległych zmianach lub otwartych ranach podkreśla się jednak konieczność konsultacji z lekarzem.

Warto pamiętać, że ze względu na silnie oczyszczające i odtłuszczające działanie preparaty z dziegciem - w tym mydła - mogą mocno wysuszać skórę. Osoby z cerą suchą lub wrażliwą powinny używać ich ostrożnie i nie zbyt często, aby nie naruszyć bariery hydrolipidowej.

Jak stosować maść dziegciową?

Intensywny zapach, ciemny kolor i gęsta konsystencja sprawiają, że maść dziegciowa wymaga nieco innego podejścia niż lekkie kremy. To nie jest kosmetyk "do wszystkiego i na całą twarz", lecz preparat do stosowania miejscowego, szczególnie na obszary z wyraźnie problematyczną skórą.

Dobrym punktem wyjścia jest zawsze próbna aplikacja na niewielkim fragmencie skóry, z dala od twarzy - tak, aby sprawdzić, czy nie pojawia się nadmierne podrażnienie, zaczerwienienie lub świąd. Jeśli skóra reaguje dobrze, maść można włączać do wieczornej rutyny pielęgnacyjnej, nakładając ją punktowo na wybrane miejsca, na krótko przed snem. To praktyczne także ze względu na zapach, który w ciągu dnia może być dla wielu osób zbyt intensywny.

Maść dziegciowa najlepiej sprawdza się w roli uzupełnienia pielęgnacji, a nie jej jedynego filaru. W ciągu dnia można sięgać po delikatne środki myjące i kremy nawilżające dopasowane do typu cery, a dziegieć zostawić na "krok specjalny" - kilka razy w tygodniu, na wybrane partie skóry. Dzięki temu łatwiej uniknąć nadmiernego przesuszenia czy ściągnięcia naskórka, o których wspominają także opisy mydeł dziegciowych.

W domowych recepturach, które łączą dziegieć z olejem roślinnym, woskiem pszczelim i dodatkiem węgla aktywnego, podkreśla się, że gotowy produkt jest bardzo mocno barwiący. Z tego względu zaleca się przechowywanie go w szklanych słoiczkach oraz ostrożne nakładanie, z uwagą na pościel, ręczniki czy ubrania - ciemne smugi mogą okazać się trudne do usunięcia.

Zobacz też:

Pojawił się u ciebie delikatny wąsik? To najłagodniejsza metoda na usunięcie go

Nie wyrzucaj skorupek jaj po Wielkanocy! Zrób z nich maseczkę na twarz

Masaż limfatyczny na opuchnięte ciało i twarz. Nie musisz iść do masażystki, żeby widzieć spektakularne efekty

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: pielęgnacja twarzy | maść